Wstałam gdzieś o 9. No ale sama nie wstałam oczywiście... budzik mne obudził ^^ Bo to jest raczej niemozliwe zeby sama wstała tak rano -.- Tak wiec wygrzebałam sie z łóżka i poszłam odrazu do łazienki. Wykonałam poranną toaletę i podeszłam do walizek zeby wziąść ubrania, ponieważ spakowałam wczoraj wszystkie moje rzeczy. Troche mi to zajeło bo musiałam wszystko powyciagać, wybrac ubranie i z powrotem powkładac do walizki. Tak mądra jestem :D Tak więc wybrałam niebieskie rurki, białą bluzke z napisem Crazy, białe conversy a do tego czarną skurzaną kurtkę. Twarz lekko popudrowałam a na powiece zrobiłem cienkie kreski Eyelinerem i mocno natuszowałam rzęsy. Włosy wyprostowałam i pozostawiłam rozpuszczone. Na szyje zawiesiłam wisiorek w krztałcie serca, który dostałam od wójka na 19 urodziny a na prawą ręke załozyłam kilka mulinowych bransoletek.
Gdy skonczyłam sie "stroić", zeszłam na dół zeby cos zjeść. Postanowiłam zrobic sobie tosty. :D
Gdy zjadłam, pozostało mi tylko czekac az Jay po mnie przyjedzie. Na szczęście nie musiałam długo czekać, bo zaraz usłyszałam dzownek do drzwi.
- Ooo cześć Cat. A jednak wstałaś.
- Hej. Jakos ciezko było ale wstałam. - zaśmialismy sie oboje. Wpusciłam go do sroska i poszlismy do salonu i usiedlismy na kanapie.
- emmm to o której musimy byc na lotnisku ?
- Gdzieś koło 12. Zostało nam pół godziny takze musimy sie juz zbierać.
- Okej to ja pujde po walizki. - powiedziałam.
- O nie nie. nie bedziesz ich sama nieść ja je zaniosę. - wstał.
- No ale ja sobie poradzeee - marudziłam
- Nie marudż tylko zaprowadz mnie do pokoju to wezme te walizki. Nie mamy czasu.
- ehh no dobra ale i tak ci pomogę.
- no dobra. - Poszliśmy do mojego pokoju. Gdy weszliśmy ja podeszłam do walizek a gdy sie odwróciłam zeby powiedziec cos Jayowi, ten stał osłupiały. I patrzył w stronę okna pod którym stał fortepian.
- emmm Jay ? Wszystko wporządku ?
- yyy tak tak. Ty grasz na fortepianie ?
- no tak a co ? To takie dziwne ? - spytałam.
- eee nie. A sama tworzysz piosenki ?
- Noo jasne. Tworze gdy mam doła lub poprostu gdy mnie najdzie to potrafie spędzic przy fortepianie cały wieczór a nawet noc.
- wooow. Nathan tez tak robi. Macie wiele wspólnego.
- Taaa - powiedziałm a Jay zabrał sie za znoszenie moich walizek na dół. Ja wzięłam najmniejszą torbe podreczna ponieważ Jay nie pozwolił mi wziaść zadnej z walizek. ehhh no tak. Musze sie słuchac mojego kuzynka. Tak wiec zeszliśmy na dół a ja ostatni raz spojzałam na mój dom. Kochany domek... bede za nim tesknić.
- Cat jedziemy ?
- Jasne. - powiedziałam i wsiedliśmy do samochodu. Gdy dotarlismy na lotnisko musieliśmy biec bo Jayowi w ostatniej chwili zachciało sie do kibla. -.- Super nie ?
- Jay ruszmy się ! Zaraz nam samolot ucieknie !
- No zdazymy nie bój się !
- Szybko ! Biegem !
I biegliśmy tak jakies 5 min. -.- Ale wkoncu wsiedliśmy do tego samolotu i spokojnie wylecielismy do Londynu. Gdy siedzieliśmy juz na miejscach nagle zachciało mi sie spać. Oparłam sie o ramie Jaya i odpłynęłam...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz