Nie to nie możliwe ! To jakis sen! Ludzie weście mnie obudzcie! Czy ja śpie? Nie nie śpie. Doobra Cat ogaaar. Spokoojnie.
- Cześć Cat. MIło mi. Jestem Jay. - Powiedział z usmiechem.
- Czczeeeść. Mi tez miło. Jestem Cat. - Zdołałam wykrztusic tylko tyle. Boże to jest jakiś sen. Normalnie se zemdleje i pierdykne na podłoże xD
- Ty ty jesteś ten Jay? Z The Wanted !? - nie wytrzymałam. Musiałam sie zapytac, choć wiedziałam kim jest. Tak wiem durna jestem ale cusz poradzisz. Taki człowiek :D
- ymmm tak to ja. Znasz nasz zespół?
- No pewnie. Jestescie genialni. Bradzo lubie The Wanted.
- ohhh jak miło - powiedział z usmiechem.
- Oj taam. To mi jest miło. Bardzo sie ciesze ze cie poznałam. I nie moge uwierzyc ze bede mieszkac z takim pszystojniakiem. - powiedziałam i zaśmiałam sie żartowliwie.
- hahaha. Słuchaj Cat,wiem ze ci cieżko ale przyzwyczaisz sie do życia w Londynie. Mieszkanie z nami to nie jest taka zła sprawa. hahah.
- Zaraz zaraz ale jak to z WAMI?! - spytałam zszokowana.
- Cat bedziesz mieszkała z The Wanted ! - krzyknął wujek. Nie no teraz to osłupiałam. Stałam tak z otwartą buzią przez jakies 20 sekund. Wkoncu podbiegłam do wujka i przytuliłam go mówiąc:
- Jejkuu! Wujku dzięki ! Kocham cię wujek. Dziekuje za wszystko. Bedzie mi was brakować. -powiedziałam smutno.
- nam cb tez bedzie brakowac i to bardzo. Ale nie martw sie bedziemy cie odwiedzac razem z Jane.
- Super. hm... ale wujkuu ja bede mieszkac sama z piecioma chłopakami ? - Zapytałam. No co? To troche byłoby krepujące mieszkać sam wśród 5 mężczyzn. I to takich przystojnych ^^ O boosz ale ja jestem durna :D ahhh....
- Nie Cat cos ty. Nie bedziesz jedyną kobieta w tym domu.
- Ale jak to ?
- Cat chyba to wiesz ale Max, Tom i Siva maja dziewczyny i one tez sie do nas wprowadzają. Takze nie bedziesz sama nie bój się. - zaśmiał sie Jay a ja żuciłam mu sie na szyje.
- Jejku Jay dziekuje. Napewno bedzie mi sie dobrze z wami mieszkało.
- Mam nadzieje.
- emmm... Cat jest jeden problem... Nie bede mógł przyjechac po cb na lotnisko... - powiedział wujek smutno.
- Ale jak to ? Dlaczego? - spytałam z żalem.
- Mam bardzo ważne spotkanie a Jane wyjezdza na 2 tygodnie do Nowego Jorku.
- Ojej. No cóż... dam sobie rade. Nie martw sie. wkońcu mam 19 lat.
- O nie niieee moja droga. Nie bedziesz sama.
- Ale jak to ? Nie rozumiem....
- Jay zostaje dzisiaj na noc w hotelu a jutro rano przyjedzie po ciebie i pomoze ci zapakowac walizki pojedziecie razem na lotnisko i polecicie razem do Londynu oczywiście. No bo przeciez sama tam nie polecisz.
- ahhh no tak. A o której mamy ten samolot.?
- jutro o 12. Także Jay przyjedz po nia o 10 i jak bedzie trzeba to obudz ja i poganiaj tego spiocha bo Cat lubi sobie długo pospac- zaśmiał się a ja naburmuszyłam się ale po chwili tez sie uśmiechnełam.
-Dobrze. Wszystkiego dopilnuję- powiedział Jay.
- oj dobra dobra jutro wstane wcześniej.... możeee - mruknęłam
- Tak tak jasne ja wole zeby Jay cie dopilnował bo mozesz sie spóznic.
- okej okej.
- No to chyba musimy sie teraz pożegnac. Bo potem wrócę w nocy i bedziesz juz spac a jak sie obudzisz to ja bd juz w pracy.
- ehh no taak.
- No to dobrej pdróży mała. Trzymaj sie. Bedziemy za tobą tesknić. Ale badz pewna ze wpadniemy z wizytą. Także żadnych wygłupów. Dobrze ?
- Dobrze wujku. Kocham cie. Bede za wami tęsknić. Pozdrów Jane ode mnie bo ona pewnie wróci jak bd spac.
- Dobrze. To idz sie pakuj mała. Dozobaczenia.
- Dobrze, dozobaczenia.Cześć Jay. - powiedziałam i wyszłam zostawiając Jaya z wujkiem. Ranyyy nie wiedziałam ze moje życie az tak sie zmieni. Bede strasznie tesknic za Gloucester. Za wojkiem i za Jane.... ahhh...
Szybko zadzwoniłam po taksówkę i pojechałam do domu sie pakować.
Pakowanie zajeło mi 3 godziny ! O.o
Jejkuu az tak długo. Ale cóz jak ma sie 3 szafy pełne ubran to nie łatwo jest sie szybko spakowac. Oczywiście moje ukochane fullcapy muszą miec osobną walizkę więc troche bedzie tych bagazy.
Zeszłam na dół i zjadłam kolacje. Po kolacji wzięłam długą i odprężającą kapiel a potem szybko połozyłam sie do łożka. Byłam tak zmeczona ze nie zauwazyłam jak szybko usnęłam....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz