Nadal perspektywa Nathana :
Obudziłem sie o 9 O.o. Dobra dobra to trochę wcześnie. Ale niee... cos jest nie tak... nie słychac żadnych krzyków,pisków i wrzasków jak codziennie o tej porze... cos sie chyba stało... albo moja i Cat zemsta podziałała ^^ Chyba to drugie. Wiedziałem ze to da im nauczkę :3 Dobra trzeba sie ubrać i napierdzielać na dół.
Ubrałem się w czarne spodnie i białą koszulkę a na wierzch bejsbolówkę. Włosy postawiłem na jeża ^^ Kilka poprawek i mozna iść na śniadanko.
Perspektywa Cat :
Wstałam o 8... to było bardzo dziwne ale dobra. Ubrałam sie i zeszłam na dół zrobić sniadanie. W domu było podejżanie cicho... cos tu jest nie tak. Albooo nasza zemsta podziałała ^^ Miejmy nadzieję.
Włacztyłam radio i akurat leciało "I Found You". Smażąc jajecznice pośpiewywałam sobie nie myśląc czy ktos mnie widzi... zaczełam kręcić sie i tańczyć jak opetana gdy w drzwiach zobaczyłam Nathana z usmiechem opierającego się o famugę... no pięknie Cat ! Nie ma to jak przypał z samego rańca -.-
- Emm... yyy ...nooo Nath ... nie słyszałem jak zszedłeś... - mówiłam coraz bardziej zawstydzona.
- Ładnie spiewasz. a o tańcu to już nie wspomnę. kusisz mała kusisz ^^ - Nath
- Wcale ze nie bo strasznie fałszuję i jak ja cie zaraz pokuszę to ta grzywka ci opadnie - powiedziałam podchodząc do niego grożąc mu palcem. No super.. Nathan bój się zabiję cie moim paluszkiem bejbee -.-
- Słuchaj... nie boję się ciebie.. a co do twojego spiewu to spiewasz nieziemsko i musze przyznac ze masz bardzo kuszące ruchy słonko. - powiedział puszczając mi oczko. O nie nie nie bedziemy sie tak bawić haha oj nie -.-
- Nath skończ bo zaraz pożałujesz .zobaczysz ja nie żartuję. powiedziałam dośc normalnym tonem
- Taak ? A co mi zrobisz ?
- Wiesz... szkodaby było gdyby któremuś z twoich słodziaśnych fullcapów cos sie stało co nieee ? - BUM! haha i co teraz chłopczyku ? buahaha xd
- Kurwa... tego nie przemyślałemm... no dobra niech ci bedzie. Rozejm ? - spytał podając mi dłoń. ha ! wygrałam :3 hura ja ! xD
- Rozejm. - podałam mu ręke i przeszedł mnie miły dreszcz... dobra to było dziwne. Szybko zabrałam ręke z jego uścisku i poszłam do stołu podawac sniadanie...
- Wiesz Cat... chyba nasza zemsta podziałała na chłopaków.. Jakoś tak cicho dzisiaj - Nath
- No właśnie. Mysle ze to dało im do myślenia tylko ciekawe na jak długo.
Nie rozmawialismy długo bo chłopaki wparowali jak torpeda do kuchni -.-
- Dzień doberek gołabeczki - Jay
- Joł joł ludziskaaaa - Tom
- Witajcie - Siva
- Siemson - Max
Nath: siema siema joł joł i dzień dobry Loczek. - powiedział Nath ale zaraz tego pożałował bo dostał przez łeb od Jaya. :D haha
- Ała kurwa noo znowu !? I za co ? - pisnał Nath.
- Za jajco ! Dobrze wiesz za co - Jay
- Taa dobra przestańcie ludzie a tak wogóle to cześć. Siadajcie. Śniadanie gotowe. Pochłaniajcie. - powiedziałam siadając do stołu.
- eee to jest jadalne ? - spytał Max
- Sprawdz se. Możeś sie rozchorować... ewentualnie zdechnąć po 10 sekundach. Ale nie martw się zajmiemy sie twoim pogrzebem i nigdy o tobie nie zapomnimy stary- powiedziałam a wszyscy oprócz Maxa wybuchli niepochamowanym smiechem.
- ha ha ha bardzo smieszne. - Max
- haha ale pojazd Cat ! haha - powiedział Nath zbijając sie.
- Dobra koniec jeśc ! - krzyknełam i nagle wszystko ucichło i zaczeliśmy jeśc.
- Dobra ja pozmywam- powiedziałam zbierając talerze.
- O nie nie nieee ja pozmywam a ty idz se rób co chcesz- powiedział Nathan odpychając mnie biodrami od zlewu.
- No ale...
- Żadnego ale ! Idz se ! Robiłaś sniadanie i było bardzo pyszne a teraz ja pozmywam a ty masz czas dla siebie. Tylko pamietaj ze jestesmy dzisiaj umówieni.
- Okey. Dzięki Nath. - uśmiechnęłam sie i poszłam do pokoju. Wziełam swoje zacne mp3 i wsłuchałam sie w piosenkę zasypiając....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz